Ostatnio na dłużej zatrzymał mnie temat, który wisi nad wieloma z nas, szczególnie nad kobietami ustępującymi miejsca wszystkim dookoła, oprócz sobie - dlaczego wciąż coś lub ktoś przerywa moją naukę czy pracę nad nowymi kompetencjami?...
Trafiłam na materiał Eli Nieradko o tym, jak rodzina i własne nawyki sabotują nasz rozwój i jak to zatrzymać. Zamiast po prostu wysłuchać i pójść dalej, przejrzałam się w tym materiale niczym w lustrze. Zobaczyłam, że wiele z tych ograniczeń tkwi tylko i wyłącznie we mnie i najlepsze co mogę dla siebie zrobić, to rozpocząć zmianę od własnego “ja”.
A zatem - pora odzyskać przestrzeń zarówno w głowie, jak i w kalendarzu. Oto cztery przeszkody, a za nimi rozwiązania, które mogą pomóc mi osiągnąć cel.
Pierwsza rzecz, która trafiła we mnie wyjątkowo mocno, to pojęcie „pępowiny matki dla wszystkich” i bycia jedynym operatorem czasoprzestrzeni w domu. Zrozumiałam, że jeśli przyzwyczaiłam otoczenie, że bez mojej decyzji nie da się znaleźć skarpetek czy zrobić kolacji, to opór przy próbie wyrwania czasu na naukę jest nieunikniony. Co więcej - jeśli nie poukładam tego w domu, ten sam brak przestrzeni przeleje się na moje przyszłe współprace z klientami.
Rozwiązanie:
Zanim ktokolwiek przyjdzie do mnie z pytaniem typu „gdzie to jest?” albo „jak to zrobić?”, ma obowiązek sprawdzić najpierw 2 lub 3 inne miejsca bądź poradzić się kogoś innego (włącznie z wujkiem Google ;) ).
Koniec z byciem ratowniczką. Jeśli dziecko zapomni odrobić zadania czy wziąć do szkoły zeszyt, bardziej wartościową lekcją będzie dla niego konfrontacja z brakiem przygotowania niż wyręczanie go kosztem swoich zadań.
Jeśli oddelegowuję domownikom zmywanie czy układanie rzeczy - nie poprawiam po nich. Niedoskonałość jest ceną za moją wolną przestrzeń.
Zrozumiałam, że popełniałam podstawowy błąd w komunikacji - pytałam o pozwolenie na własny rozwój, prosząc: „Czy zająłbyś się dzieckiem, bo chciałabym posłuchać webinaru?”. Wystarczy komunikować to inaczej - powiadamiając o fakcie.
Druga sprawa to nauka przebywania w domu w trybie „jestem w zasięgu wzroku, ale jestem niedostępna”.
Rozwiązanie:
Czego nie ma wpisanego w kalendarzu dzień wcześniej - po prostu nie istnieje i nie angażuje mojego czasu.
Wprowadzam jasne znaki dla domowników - zamknięte drzwi, słuchawki na uszach albo czerwona wstążka na klamce oznaczają, że teraz jest mój czas na naukę i nie podejmuję żadnych rozmów (poza sytuacjami zagrożenia zdrowia lub życia).
Zero wchodzenia w dyskusje i poczucie winy. Na próby odciągnięcia mnie od pracy odpowiadam spokojnie: „Rozumiem problem, ale teraz mam czas na swoje sprawy. Pomogę Ci po 20:00”.
Zwróciłam uwagę na coś bardzo ważnego - często to nie rodzina, a my same prokrastynujemy i sabotujemy własne skupienie. Widok nieposegregowanych dokumentów czy wyskakujące powiadomienie z mediów społecznościowych potrafią skutecznie rozproszyć każdą sesję nauki.
Rozwiązanie:
Stawiam obok laptopa notatnik. Gdy w trakcie nauki wpadnie mi do głowy jakaś przyziemna myśl typu „muszę kupić mleko” albo „trzeba odpisać na maila”, zamiast od razu uciekać od zadania, zapisuję to na kartce i wracam do lekcji.
Wyłączam rozpraszające powiadomienia i zamykam setki otwartych kart w przeglądarce.
Jeśli nie mam 2 godzin spokoju, dzielę naukę na 15-minutowe moduły lub bloki Pomodoro (20 minut pracy / 5 minut przerwy). Małe kroki robione regularnie posuwają mnie do przodu.
Ostatni krok to praca z własnym mindsetem. Przypominam sobie słynne hasło „Zrobione jest lepsze od doskonałego”. Dążenie do idealnego opanowania każdego narzędzia wpędza mnie w pułapkę „wiecznego studenta”, a kupowanie kolejnych kursów powstrzymuje przed wychodzeniem do klientów i testowania wiedzy w praktyce.
Równie ważna okazała się też decyzja o świadomym obniżeniu standardów domowych.
Rozwiązanie:
Nieumyte okna nie sprawią, że świat się zawali, natomiast ja zyskam bezcenny czas na rozwój.
Gotuję obiady na 2–3 dni z góry i zamrażam porcje, zakupy robię raz w tygodniu, prasowanie odkładam do momentu, aż drzwi od skrytki nie będą się domykać i nic już wtedy nie da się ukryć ;)
Konfrontuję swoje kompetencje z rynkiem pracy najszybciej, jak się da, zamiast czekać, aż będę „wystarczająco dobra”.
Zmiana branży czy rozwijanie kompetencji cyfrowych wymaga czasu, konsekwencji i przygotowania domowego ekosystemu. Aby to osiągnąć konieczna jest przede wszystkim zmiana nawyków wszystkich domowników (w tym i moich ;) ) oraz przełamanie własnego poczucia winy.
Nikt nie przyjdzie i nie ułoży tego czasu za nas.
Dlatego moim postanowieniem na najbliższe 2 tygodnie jest metoda “małych kroków”. Wybieram jedną zmianę i dopiero, gdy stanie się ona naszą domową rutyną, przejdę dalej.
Zmiana to proces - podejmij to wyzwanie razem ze mną!
Artykuł blogowy napisała kursanta Pracowni Wirtualnej Asysty:
Jeśli chcesz się ze mną skontaktować - napisz:
ciesielska.aa@gmail.com
Opanujesz kluczowe umiejętności!
Od social media, przez montaż dłuższych i krótszych wideo, newslettery, e-booki, blogi i kursy online, aż po zadania administracyjne i sprzedażowe.
Praktyka zamiast teorii!
Każdy moduł to realne zadania/projekt, które wykonasz tak, jakbyś już pracowała z klientem.
To nie jest szkolenie, w którym możesz się "poślizgać" i mieć "papierek".
Kliknij w wybrany artykuł blogowy, aby do niego przejść.
OBM Elżbieta Nieradko NIP: 5213641211
ul. Żurawia 6/12, lok. 766, 00-503 Warszawa
e-mail: elzbieta@nieradko.pl | 881689833 rozmowa telefoniczna
© 2010 - 2026 Copyright by Elżbieta Nieradko