Jeśli chcesz wiedzieć jak mogę Ci pomóc, zajrzyj do ROZWOJOWNI i mojej grupy na FB.

 

 

Pozostańmy w kontakcie, 

 

Ela Nieradko


 

Z zewnątrz ładna historia, prawda?

 

A od zaplecza wcale tak fajnie nie było. Ciągłe szukanie zleceń i życie „od projektu, do projektu” nie zapewniało stabilności. Praca z małym dzieckiem to ciągłe żonglowanie priorytetami, cały dzień na zwiększonych obrotach, bo i na zadania, i na dziecko trzeba uważać.

 

Mąż i rodzina, która nie rozumie (mimo pojawiających się monet na koncie bankowym), że ja też pracuję i ciągle pytająca „kiedy pójdziesz do NORMALNEJ/PRAWDZIWEJ pracy".

 

To wcale, ale to wcale nie motywowało do działania. Z natury jestem buntowniczką, więc stwierdziłam, że ja wam jeszcze pokażę. Pokazałam. Pomimo chwil zwątpienia, nie wróciłam na etat. Wypracowałam rozwiązania dające mi stabilne dochody. A od 2015 roku dzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem z osobami, które zaczynają przygodę z wirtualną asystą. 
 

Kolejny etap, do którego musiałam dojrzeć (i dostać kilka razy w d**) to moment, w którym na forum anglojęzycznym przeczytałam o wirtualnych asystentkach i doszłam do wniosku, że ja w sumie tak już działam.

 

Czas zatem formalnie nazywać się VA i zacząć aktywnie szukać klientów. Czas zacząć być parterem biznesowym dla firm, z którymi współpracuję, a nie ich pracownikiem.

 

Moimi pierwszymi klientami byli polacy, którzy prowadzili swoje firmy w UK. Dopiero w 2015 znalazłam pierwszego klienta z firmą w Polsce.
 

Był czerwiec 2010, gdy zaczęłam przeszukiwać internet po hasłach „praca w domu”, „praca z domu”.

Gdzieś wyczytałam, że taka praca nazywa się „zdalna” lub „home office". W telewizji śniadaniowej usłyszałam hasło „telepraca".

To był rok, w którym ruszał europejski projekt darmowych szkoleń dla kobiet pod hasłem „Eurokobieta". Do kursu oczywiście dołączyłam, ale z racji wyuczonego zawodu informatyka, większość rzeczy już umiałam.

 

Stwierdziłam, że czas działać. Był lipiec, we wrześniu kończył mi się macierzyński. Pierwsze zlecenie znalazłam dość szybko - wprowadzanie produktów do sklepu internetowego na podstawie danych ze stron producentów. Świetne zajęcie dla mamy z małym dzieckiem, jednak zbyt statyczne jako jedyne zajęcie dla mnie. Szybko doszło do niego dzwonienie (coś, co w sumie lubię najbardziej) - prowadziłam ankiety telefoniczne z firmami. To zajęcie jednak też musiałam na jakiś czas pożegnać, gdy córka zaczęła mówić. I wtedy do wprowadzania produktów do sklepu doszło robienie transkrypcji, a z czasem też zadania związane z researchem i budowaniem baz teleadresowych. 
 

W kwietniu 2010 roku urodziłam pierwsze dziecko. Pracowałam wtedy na etacie, w korporacji, w której czułam się bardzo spełniona. Spełniona dlatego, że mogłam działać w różnych działach firmy - wystarczyła zmiana „skilli” w systemie i jednego dnia rozmawiałam o fakturach, a kolejnego rozpatrywałam reklamacje. To był mój żywioł. Choć nie powiem, takie żonglowanie może być wyczerpujące. Jednak nie oszukujmy się - właściciel małej firmy właśnie tak działa.

 

Już w trakcie (jakże krótkiego wtedy) urlopu macierzyńskiego z dnia na dzień coraz bardziej coś w środku mnie krzyczało „ja nie chcę zostawiać dziecka z obcą osobą na 10 godzin dziennie". A drugi głos mówił „ale przecież nie chcę też rezygnować z pracy i zdobywania nowych doświadczeń zawodowych". (nie - nie mam schizofrenii ;) )

 

Musiałam znaleźć kompromis inaczej bym się udusiła zarówno na etacie, jak i zostając w domu z dzieckiem.

 

Zależy mi na tym, żeby rynek wirtualnej asysty w Polsce rósł, a na pokładzie znajdowały się świetne specjalistki i specjaliści. Sama zdobywałam doświadczenie metodą prób i błędów.

Na tamtym etapie bardzo mi brakowało fachowego wsparcia osoby, która już ma wypracowane rozwiązania i know-how w branży. Brakowało mi również osoby, która miałaby podobne trudności i rozterki co ja. Osoby, z którą mogłabym o tym porozmawiać i nie byłaby biernym słuchaczem lub – co gorsza – oceniała i mówiła „to idź w końcu do NORMALNEJ pracy". Phi..., normalnej...

 

W normalnej pracy nie miałabym możliwości wykazywania się i robienia zadań z różnych specjalizacji (lub działów firmy).

Nazywam się Ela Nieradko.

 

Od 2010 roku jestem Wirtualną Asystentką - Wirtualnym Office Managerem.

 

Od 2016 roku wspieram osoby zdecydowane na przekwalifikowanie zawodowe w sprawnym przejściu na wirtualną asystę.

 

Pomagam w uporządkowaniu dotychczas zdobytych doświadczeń zawodowych i przeniesieniu ich na grunt współpracy zdalnej. Wspólnie układamy ofertę oraz identyfikujemy obszary do dalszego rozwoju według posiadanych predyspozycji. Pokazuję jak wyjść z roli pracownika i stanąć w roli partnera biznesowego. Wspieram w zdobywaniu pierwszych doświadczeń w pracy zdalnej oraz pierwszych klientów. Zerknij na opinie z tych współprac od już działających wirtualnych asystentek.

 

Jednak przede wszystkim dzielę się swoją wiedzą i zdobytym doświadczeniem.

Własność i wykonanie - Elżbieta Nieradko.

Copyright by Elżbieta Nieradko.

Elżbieta Nieradko

Elżbieta

Nieradko