Chcesz być na bieżąco - zapisz się do newslettera

.

Wróć do bloga

ostatnia aktualizacja: 11-02-2021

04 września 2019
Na czym polega praca wirtualnej asystentki? Kim jest wirtualna asystentka? Co robi wirtualna asystentka?

W jednym z poprzednich wpisów odniosłam zawód wirtualnej asystentki i jej obowiązków do zawodu asystentki stacjonarnej i obowiązków, które w asyście stacjonarnej wydają się bardzo oczywiste. Jednak, czy aby na pewno i w każdej firmie, nawet w przypadku stacjonarnej asysty, podział jest aż tak jasny i z góry wiadomy? Niekoniecznie! 

 

Wnioski wynikające z porównania można zawrzeć w kilku punktach:

 

  • VA wirtualna asystentka - odpowiada za konkretne, ale niespecjalistyczne zadania

  • VA wirtualna asystentka ze specjalizacją - odpowiada za konkretne zadania plus jest specjalistą, ekspertem w jakiejś branży (np. copywritingu, project managment, social media)

  • VOM wirtualny menadżer biura, choć w odniesieniu do zakresu wsparcia nazwa powinna brzmieć bardziej jak VBM wirtualny menadżer biznesu - zajmuje się back officem biznesu, koordynuje podwykonawców i wspiera w ekspansji firmy

  • VPM wirtualny projekt menadżer - zajmuje się koordynowaniem prac przy konkretnym projekcie klienta

 

Nie zawsze granice zadań są tak ostre. Zdarzają się firmy, w których asystentka jest od wszystkiego, od obsługi klienta, obsługi pracownika, od kadr, płac, jest łącznikiem z zewnętrznymi podwykonawcami i przy okazji jest też specjalistą i prowadzi promocję w kanałach SM, czy pisze teksty na blog firmowy. U mojej mamy w pracy sekretarka jest takim kombo różnych stanowisk w jednej osobie.

 

Tu wystarczy moich filozofii, bo one wcale nie muszą być ani idealne, ani tym bardziej najtrafniejsze. Zobacz jak różnice pomiędzy VA - VOM - VPM opisują działające aktywnie na rynku wirtualne asystentki. Zadałam im jedno pytanie. Trochę się od siebie różniło w zależności od tego, jakie doświadczenia zawodowe ma dana osoba.

 

Wirtualny manager biura

 

Czym Twoim zdaniem różni się VA od VOM? 

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM?

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM?

 

Wirtualna asystentka to osoba o wielu talentach i co do tego, chyba nikt już nie ma wątpliwości.

 

Zakres wykonywanych przez nią obowiązków, a co za tym idzie posiadanych umiejętności może nie mieć końca. Często też naturalną koleją rzeczy w tym zawodzie jest dokształcanie się i poszerzanie wiedzy. Co więcej, przy obecnym tempie zmian, obserwowanych na rynku jest to właściwie warunek konieczny. Obracamy się w świecie wirtualnym, a do nich należą między innymi social media, strony www i szeroko pojęty marketing, jest czego się uczyć i w czym się doskonalić. Oczywiście nie oznacza to, że wszelkie standardowe do tej pory czynności asystenckie odeszły do lamusa. Asystentki nadal porządkują skrzynkę mailową, zajmują się organizacją kalendarzy (w tym osobistych) oraz spotkań i wyjazdów. Tylko, że robią to zdalnie, a do tego mogą zaproponować swoim klientom pakiet dodatkowych umiejętności. I właśnie ten dodatkowy pakiet jest kluczowy w specjalizacji pracy, co oczywiście przekłada się na zarobki.

 

Zazwyczaj ktoś, kto decyduje się na współpracę z asystentką zleca to, czego sam nie chce lub nie umie zrobić. W zależności od specyfiki biznesu i preferencji klienta, zadania będą się oczywiście różnić, tak samo jak stopień ich trudności. Zazwyczaj jednak, przynajmniej w moim odczuciu, praca asystentki wirtualnej jest jednak bardziej odtwórcza, a zadania mniej wymagające. Dostajesz zadanie i je wykonujesz. Nawet jeśli wymaga ono zrobienia czegoś po raz pierwszy i najpierw przyswojenia sobie jakiejś wiedzy, to jednak nadal znajdujemy się w obszarze czynności o mniejszym zakresie odpowiedzialności.

 

Zupełnie inaczej przedstawia się sytuacja kiedy w jakiejś dziedzinie wyspecjalizujemy się tak bardzo, że możemy przejąć prawie całą odpowiedzialność za projekt i przeprowadzić go od początku do końca. Piszę prawie, bo jednak ostateczne decyzje zawsze należą do klienta. Chodzi jednak o samą koncepcję pracy i samodzielność w dokonywaniu decyzji. To już taki project management. Pamiętam, że dla mnie pierwszą zaskakującą myślą przy pierwszym takim projekcie było to, że nie muszę wykonywać czynności, które dotychczas robiłam sama. Teraz wykonuje je ktoś inny, a ja je koordynuję i czuwam, aby wszystko było na czas. Jest to oczywiście większa odpowiedzialność, bo to ostatecznie ja jestem rozliczana za wynik pracy całego zespołu. Jednak daje to o wiele więcej satysfakcji i otwiera przestrzeń dla kreatywności.

 

~ Sylwia Sworczuk,

 www.sylwiasworczuk.pl

 

Wirtualny projekt menadżer

 

Czym dla Ciebie różni się VA od VOM i od VPM?

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM? 

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM."

 

Nowy zawód, jakim jest wirtualna asystentka (w skrócie WA), zdaje się być terminem ogólnym, pod który niewtajemniczeni podciągają wszystkiego rodzaje prace zdalne. Dlatego naszym, wirtualnych asystentek, zadaniem jest edukowanie naszych potencjalnych klientów i zainteresowanych tematem, na czym polegają subtelne niuanse poszczególnych tytułów i jaki zakres kompetencji się za nimi kryje.

 

Wirtualna Asystentka to takie samo stanowisko, jakie do tej pory wykonywały asystentki stacjonarne, tyle że wykonywane zdalnie. WA pracuje zadaniowo, powiedzmy, odhacza z listy zadań swojego klienta te obowiązki, które on ma do oddelegowania. Wirtualny Office Manager to będzie osoba, która zarządza biurem i/lub firmą swojego klienta kompleksowo, mając szerszy obraz procesów zachodzących w firmie. Jest w stanie sama podejmować decyzje, a nie tylko wykonywać zadania. Natomiast VPM (Virtual Project Manager) to kierownik projektu, skupia się na wyegzekwowaniu przydzielonego mu projektu, co jest bardziej złożonym procesem niż wykonywanie powierzonych zadań.

 

~ Krystyna Augustyn,

http://kavapl.strikingly.com/

 

Wirtualny office manager

 

Czym, w Twoim odczuciu, różni się VA od VOM? 

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM? 

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM?

 

Skończyłam administrację publiczną w Warszawie. Pracę jako VOM, a raczej ja osobiście świadczę usługi jak Wirtualny Concierge, pomagam w życiu codziennym aż po niezwykłe życzenia, związane z organizacją czasu, podróży, rozrywką.

 

Przed pracą jako Wirtualny Concierge byłam stacjonarną asystentką w kilku kancelariach prawnych. Z każdego zawodowego (i życiowego) doświadczenia wyciągam zapał do następnego wyzwania. Jak to się mówi „nigdy nie palę mostów za sobą”.

 

Chętnie pomagam. Do każdego mam indywidualne podejście. Umiem wczuć się w osobę i jej potrzeby. Podobno cieszę się opinią osoby szczególnie komunikatywnej, dla której „nie ma rzeczy niemożliwych do załatwienia”. – Nie tylko w pracy, ale w ogóle w życiu, wierzę, że nawet trudne sprawy są do pokonania. Jeśli się naprawdę czegoś chce i mobilizuje się siły, musi się udać to, co zamierzamy”. Ważne jest przy tym zachowanie spokoju, trzymanie emocji na wodzy i rozładowywanie napięcia uśmiechem. Ponadto lubię ludzi, przebywać z nimi, rozmawiać, wzajemnie czerpać od siebie energię.

 

W związku z powyższym postanowiłam spróbować sił jako Wirtualna Asystentka, świadczyć usługi dla kilku podmiotów, a nie dla jednego, być szefem dla samej siebie.

 

Odpowiadając na Twoje pytanie: Czym różni się VA od VOM, to raczej niczym. W jednym i drugim przypadku na obu stanowiskach świadczy się podobne usługi z zakresu: przypilnuje kalendarza spotkań, załatwi sprawy urzędowe, wypełni druki i formularze lub uporządkuje dokumentację firmy, obsłuży pocztę mailową, zajmie się korespondencją papierową i wysyłkami kurierskimi. Prace edytorskie, tłumaczenia, strony www i media społecznościowe, podróże służbowe, eventy, wsparcie procesu rekrutacji oraz usługi rodzinne. Zdarzają się też niecodzienne życzenia, np. wyszukanie romantycznego miejsca na randkę z okazji walentynek czy rezerwacja biletu na mecz, na który wejściówki zostały już wyprzedane.

 

Tak więc czy to stacjonarna asystentka, Wirtualna Asystentka czy Wirtualny Office Management każdy świadczy podobne usługi bądź ma zakres obowiązków.

 

~ Beata Radkiewicz

https://www.facebook.com/wirtualnaasystentkabeata/

 

Wirtualny Menedżer Biura i/lub Projektu

 

Czym różni się VA od VOM?

 

Dla mnie jest dowodem na prawdziwość 22 praw marketingu. Jeden z nich mówi o sytuacji, w której produkt zaczyna się rozszczepiać i tworzyć nowe - czasami naciągane - nogi, aby jeszcze bardziej wyspecjalizować/ zawęzić swoje usługi.

 

Wirtualna Asystentka to tryb pracy, w której podstawą jest szeroko pojęta administracja oraz obsługa klienta plus specjalizacja: rekrutacja, marketing czy organizacja eventów.  Jeżeli VOM nie wchodzą do biura Klienta stacjonarnie np. w ramach wdrożenia usprawnień komunikacji wewnętrznej, naprawdę nie wiem, jakie mogą mieć zarobki. Powszechnie wiadomo, że zadania biurowe (niesłusznie) są najniżej wycenianymi umiejętnościami. VPM to po prostu koordynator zasobów ludzkich i projektów robiący to wszystko zdalnie - szef, w skrócie.

 

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VPM dla swoich klientów? Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VPM?

 

Od początku powstania firmy nastawiałam się na budowę zespołu z kilkoma talentami. Wiedziałam, jakie są moje mocne i słabe strony w pracy zdalnej, zatem osoby, które ze mną pracują, są uzupełnieniem mnie lub innych osób w zespole. Czasami sama nie wiem, jakie mam stanowisko :D Kiedy poczułam, że nie jestem już VA? Kiedy dostałam maila z reklamacją od Klienta, ale nie w stosunku do mojej pracy, a dziewczyny z zespołu. 

 

~ Pola Sobczyk

www.brandassist.pl

 

Styl pracy wirtualnej asystentki 

 

Czym dla Ciebie różni się VA od VOM?

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM? 

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM?

 

Moje doświadczenie, jako VA jest niewielkie, ale zdobywając pierwszych klientów, analizując ich zlecenia w swojej głowie, nie zamykałam się tylko na tym, aby je wykonać i wziąć wynagrodzenie. Rozmyślam od razu, co można zrobić więcej, jakie korzyści z wykonanego mojego zlecania uzyska dana firma, co mogę doradzić, aby usprawnić pewne procesy w firmie. To rozwinęło u mnie myśl, że nie jestem zwykłą asystentką, która odhacza kolejne zadania. To, że jestem niezwykła, to wiadomo, bo wirtualna, ale mając (stacjonarne) doświadczenie jako office manager, uświadomiłam sobie, że jestem właśnie VOM!

 

Nie wykonuję swoich zleceń „z automatu”. Nie przytakuję klientowi kiedy wiem, że jego pomysł może wyrządzić firmie „krzywdę”, pokazuje mu inne rozwiązania, rozmawiam, omawiam, analizuję, zarządzam, zadaję pytania. Nie tylko jestem w „cieniu” zarządzającego, chociaż czasami sytuacje, czy zadania tego wymagają. Jestem również obok niego, służąc swoją wiedzą, umiejętnościami w wielu dziedzinach, dobrą organizacją pracy i czasu swojego i podległego mi zespołu.

 

Już wstępne konsultacje z potencjalnym klientem ukierunkowują mnie, czego dokładnie potrzebuje klient i na tym etapie potrafię już określić jakiej osoby szuka do współpracy.

 

Niemniej jednak i VA, i VOM, i pewnie inni specjaliści z naszej branży są potrzebni w firmach. Ja też dla jednego klienta jestem tylko VA, bo zleca mi jednorazowe zadanie i na tym współpraca się kończy, a dla drugiego jestem VOM, bo potrzebuje mojego wsparcia na co dzień, bo oczekuje „świeżych” pomysłów i jednej osoby, która ogarnie kilka sfer w jego firmie.

 

~ Karina Marzec

http://karinamarzec.pl/

 

 Nazwa zawodu wirtualnej asystentki

 

Czym różni się VA od VOM?

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM? 

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM?

 

Nigdy nie zastanawiałam się nad nazwą mojego zawodu, czy stanowiska. Nazwa virtual assistant / wirtualna asystentka była dla mnie odzwierciedleniem tego, co robię – a pracuję zdalnie, asystując klientom, wspierając rozwój ich biznesów.

 

Mam duże doświadczenie menedżerskie, a stricte asystenckie raczej niewielkie – byłam asystentką dyrektora na drugim roku studiów. Korzystam z mojej wiedzy i w mojej pracy nie ograniczam się do roli odtwórczej, chyba że takie jest wyraźne życzenie klienta.

 

W większości przypadków ja pilnuję wszelkich terminów, jestem odpowiedzialna za określony zakres zadań i wykonuje je bez niepotrzebnego angażowania klienta. W wielu sytuacjach sama podejmuję decyzje, mam dostęp do aplikacji, programów, skrzynek pocztowych moich klientów, piszę i wysyłam w ich imieniu korespondencję, pilotuję projekty.

 

Na zagranicznych grupach czy portalach bardzo często spotykam dziwne skróty oznaczające specjalizacje VA jak OMM, VOM, VPM, OBM i wiele więcej. Kiedy pierwszy raz się z nimi spotkałam, zaczęłam zastanawiać się, jaką rolę ja spełniam w organizacjach moich klientów. Analizując zakresy moich zadań oraz odpowiedzialność z nimi związaną, powiedziałabym, że najczęściej spełniam rolę VOM i VPM.

 

Otrzymuję od klientów do zrealizowania cały projekty, jestem za nie odpowiedzialna, prowadzę korespondencję, szukam podwykonawców i nadzoruję ich pracę, pilnuję terminów. Zakres zadań jest szeroki i zależy od konkretnego projektu. Udział w takich projektach to dla mnie ogromna satysfakcja i cieszę się, że mogę się dzielić z innymi moim doświadczeniem.

  

~ Justyna Patrycja Ostropolska

https://www.topasystentka.pl

 

Zarządzanie sprawami firmy

 

Na początku mojej drogi nie do końca wiedziałam, czym się to wszystko różni od siebie, ponieważ Wirtualne Asystentki nie były tak bardzo popularne i nikt nigdzie, i nigdy nie sprecyzował jakie zadania „powinna” wykonywać VA.

 

Miałam lata praktyki, więc większość zadań nie była dla mnie problemem. Ktoś chciałby kierować jego flotą samochodów? Nie ma problemu. Pilnować i delegować pracowników w odpowiednie miejsca? Nie ma sprawy. Rozliczać pracę ludzi? OK. Robić rekrutację, zamawiać i wybierać oferty do biura, tworzyć faktury?

 

Wszystko to działo się tak jakby ze mną i obok mnie, ponieważ nigdy nie dążyłam do tego, by moje stanowisko było nazywane w jakiś określony sposób. Zwykle prosiłam też, by mówiono do mnie po imieniu, a nie specjalista od… X. Poza tym, tak jak pisałam wyżej, kiedy zaczynałam, VA może była popularna, ale chyba niewystarczająco i wszelkie próby określenia siebie stanowiskiem lub zawodem było ciężkie. Jak nazwać osobę, która uwielbia tworzyć grafiki, pisać teksty, wręcz kocha prace biurowe, transkrypcje, rozmowy z ludźmi, wypełnianie tabelek, ale już dzwonienie do kogoś jest dla niej granicą, którą przekracza w ciężkich bólach? Trudno prawda? Taka VA stała się zbawienna.

 

W jaki sposób zostałam VOM?

 

Tu pewnie Cię zaskoczę albo i nie. Okazuje się, że ja zawsze nią byłam, ale robiłam to nieświadomie. W zależności od zadań i klienta. Dla jednych jestem asystentką, która odbierze ich pocztę, zeskanuje co trzeba, czy napisze e-mail, by umówić spotkanie, a dla innych jestem prawą ręką z krwi i kości. Niemal cieniem, który pilnuje wielu rzeczy i jest w stałym kontakcie. No poza godzinami, w których śpię i w weekendy kiedy staram się nie pracować, lecz nie widzę problemu, by odpisać na SMS, czy odebrać telefon, by odpowiedzieć na jakieś pytanie. Wsparciem kiedy tego potrzeba oraz osobą, która ogarnia wszystko, w czym ma kompetencje.

 

Jestem osobą, która stawia mocne granice, których raczej nie da się przekroczyć. Nie lubię niejasnych sytuacji i nie wchodzę nikomu w drogę. Wiele osób mi mówi, że mam silny charakter, może to stąd, że jestem w stanie odmówić, nie boję się powiedzieć prawdy i mówię kiedy coś nie gra. Nawet poszukam kilku rozwiązań, by pokazać, że można lepiej lub inaczej. Chyba tym wszystkim jest dla mnie dobra VA czy VOM. Jaka jest granica? Niezwykle cienka. Niemal tak cienka jak między miłością a nienawiścią. Wszystko przychodzi z czasem i dzieje się znienacka.

  

~ Angelika Buczek

www.biurowesprawy.pl

 

Wirtualna asysta

 

Czym dla Ciebie różni się VA od VOM i VPM? 

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM? 

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM i VPM?

 

Kiedy kilkanaście miesięcy temu zaczynałam pracę jako VA (virtual assistant), ten zawód był dla mnie na tyle nowy, że nie zastanawiałam się nad definicjami. Dziś, patrząc  wstecz, zdaję sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jako typowa VA pracowałam bardzo krótko, o ile w ogóle. Długo jednak sama nie miałam o tym pojęcia ;)

 

Czym zatem różni się VA od VOM (virtual office manager)?

 

Wirtualna asystentka jest dla mnie osobą, która wykonuje zlecone jej konkretne zadania. Jej praca jest czysto zadaniowa.  Oddaje zlecenie, składa raport i na tym kończy się tak naprawdę jej rola. Nie ma bezpośredniego wpływu na rozwój firmy, nie bierze udziału w procesach decyzyjnych, nie planuje strategii. Każdy krok musi konsultować ze zleceniodawcą.

 

Wirtualny office manager ma zdecydowanie szerszy zakres obowiązków, ale też większą odpowiedzialność (a co za tym idzie, powinien być lepiej wynagradzany). Pod jego opieką znajduje się konkretny zakres działań firmy i rozlicza się z efektów. Jeśli jego zadaniem jest np. prowadzenie fanpage’u firmy, to nie tylko posiada  dostęp do wszystkich niezbędnych paneli i haseł, ale także sam ustala harmonogram treści, tworzy grafiki, jest odpowiedzialny za komunikację z odbiorcami. To nie jest jedynie wykonanie i oddanie zadania. Osobiście taką rolę pełnię najczęściej i biznes klienta staje się wówczas po części moim biznesem. Dbam o niego, szukam rozwiązań, testuję co się sprawdza. Oczywiście konsultuję to, co robię z klientem, ale nie jest to warunek konieczny do tego, bym mogła działać. Bardzo często klienci pozostawiają mi w tym zakresie sporą swobodę, koncentrując się na rozwoju swojej firmy.

 

Ta granica przejścia od pracy jako wirtualna asystentka do wsparcia jako wirtualny office manager była u mnie bardzo płynna. Z częścią klientów od razu działałam jako VOM i tak naprawdę mam chyba w tej chwili tylko jednego klienta, który zleca mi zadania, a nie je deleguje. Być może ma to związek z faktem, że bardzo długo pracowałam stacjonarnie jako office manager i jestem przyzwyczajona do takiego sposobu działania.

 

Zawód wirtualnej asystentki wymaga bardzo szerokiego zakresu kompetencji. Naturalne jest, że VA się uczy, stale dokształca, szuka nowych rozwiązań. Ja podnosząc swoje kompetencje, z czasem rozszerzyłam też zakres działalności i wspieram klientów również jako VPM (virtual project manager). Zarządzam konkretnymi projektami od momentu ich powstania, aż po doprowadzenie ich do szczęśliwego finału.  W takiej sytuacji nie tylko planuję i koordynuję działania, ale też zarządzam pracą zespołu klienta (lub wprowadzam swój własny), komunikuję się z jego klientami, podwykonawcami i doprowadzam projekt do szczęśliwego końca.

 

Co ciekawe i co tak naprawdę uwielbiam w tej pracy to to, że nie ma sztywnych ram. Mam klientów, dla których działam zarówno jako VOM, jak i jako VPM – wszystko zależy od zapotrzebowania, umiejętności i kwalifikacji. Granice są naprawdę płynne i jeśli ktoś jest nastawiony na rozwój, może się okazać, że praca VA bardzo szybko przestanie go satysfakcjonować. Tak też było u mnie. Duże znaczenie ma też moim zdaniem zaufanie, jakim obdarzają mnie klienci. Z wieloma z nich współpracuję od samego początku i zakres zadań i odpowiedzialności się systematycznie rozszerza. To również ma wpływ na rolę, jaką pełnię w firmie klienta ;)

  

~ Karolina Brzuchalska

 www.prettywelldone.pl

 

Od copywritingu do VA 

 

Czym dla Ciebie różni się VA od VOM i VPM? 

Kiedy poczułaś, że minęła ta granica, w której stałaś się VOM? 

Co było (jakie zadania, podejście dla klienta, sposób obsługi itp.) sprawiło, że poczułaś, że to już VOM i VPM?

 

Pracuję w tym zawodzie już dość długo i właściwie zatarłam granicę pomiędzy VA a PM. Zaczynałam od typowych zadań asystenckich, z naciskiem na copywriting. W międzyczasie rozkręcałam swoją firmę eventową, więc złapałam kilka zleceń organizacyjnych. To z kolei dało mi duże umiejętności i doświadczenie jako właśnie Manager, więc zaczęłam pracować jako VA/VPM dla trenera biznesu. Po zakończeniu współpracy z nim wróciłam do zadań VA dla moich klientów.

 

Dzisiaj mam bardzo różne zlecenia. Dla niektórych klientów wykonuję zadania asystenckie, dla innych managerskie. Ta granica stała się płynna. Wydaje mi się, że u mnie wynika to z mojego charakteru i sposobu komunikacji. Klienci często zwracają się z radą do mnie. Nowe współprace zaczynają się od zadań typu strona internetowa, czy poprowadzenie fanpage a szybko ewoluują w organizację dużych projektów.

Lubię to. Prowadzę swoich klientów, niejako za rękę w tym procesie. Gdy podejmuję się jakiegoś zadania, wykonuję je całościowo, np. tworząc stronę internetową, piszę na nią teksty, wspólnie z klientem dobieram grafikę, podpowiadam najlepsze rozwiązania itd. Oni sami widzą, jak wiele mogę im pomóc rozwojowo, nie tylko technicznie.

Odnoszę też wrażenie, że wielu z nich nie wie, czy potrzebuje bardziej VA, czy VPM a może 2 w 1? Ja chyba jestem taka 2 w 1 i bardzo mi to pasuje.

 

~ Ela Wolińska

www.pomocdlabiznesu.pl

 

 

 

Mam nadzieję, że lektura głosów innych WA, trochę Ci pomogła ;) a jeśli jesteś ciekawa głosu drugiej strony, czyli Klienta, zapraszam Cię do pobrania mojego darmowego e-booka „Zanim zainwestujesz w rozwój w wirtualnej asyście”

 

 

 

 

 

 

Pozostańmy w kontakcie,

 

 

 

ps.

Szukasz wsparcia w skutecznym przekwalifikowaniu zawodowym do wirtualnej asysty?

Bezpłatne wsparcie znajdziesz w grupie na FB tylko dla WA. Oprócz moich nagrań i comiesięcznych live'ów spotkasz tam grono fantastycznych kobiet (choć mamy też paru „Rodzynków” wśród nas! ;) ), które dzielą się swoim doświadczeniem i dają ogrom wsparcia! ;)

Jeśli Twoje pytania wymagają indywidualnego podejścia i analizy sytuacji - zapoznaj się z moją ofertą spotkań indywidualnych i warsztatów grupowych.

 

Możesz też napisać bezpośrednio do mnie na elzbieta@nieradko.pl

 

Czym zajmuje się wirtualna asystentka? Opinie innych wirtualnych asystentek.

 

OBM Elżbieta Nieradko NIP: 5213641211

ul. Żurawia 6/12, lok. 766, 00-503 Warszawa

e-mail: elzbieta@nieradko.pl   |   rozmowa telefoniczna

 

 

@2010 - 2024 Copyright by Elżbieta Nieradko