Wszystko zaczęło się dawno, naprawdę dawno temu. Za górami, za lasami... A tak naprawdę, w 2010 roku, w Polsce, w Warszawie mieszkała pewna Ela. Ale od początku.

 

Od 2008 roku pracowała w wielkiej korporacji zajmującej się usługami telekomunikacyjnymi. Kochała zmienność w swojej pracy. Uwielbiała ludzi, z którymi pracowała i to jaką atmosferę w pracy ci ludzie tworzyli. W ciągu roku od szarego pracownika z pierwszej linii telefonicznego wsparcia stała się specjalistą wsparcia technicznego klientów biznesowych. 

 

"Kariera" nabierała tempa. W 2009 roku została zastępcą koordynatora, a w drugiej połowie 2009 roku wystartowała w konkursie na kierownika nowootwieranego działu tejże firmy w nowej lokalizacji. I wygrała konkurs. I planowała przeprowadzkę, nowe mieszkanie, nowe wyzwania. Przygoda. Wszystko to co Ela lubiła najbardziej. Ileż planów można nie tylko stworzyć, ale i zacząć wdrażać w ciągu tygodnia. 

 

Nie bez powodu ważny jest ten tydzień. Po tygodniu od przyjęcia nowego stanowiska Ela dowiedziała się, że jest w ciąży. Przyszedł czas na refleksje. Czy to jest to, czego tak naprawdę Ela chce? Czy chce żyć w ciągłym biegu i rozstawać się z dzieckiem na minimum 10 godzin dziennie? Odpowiedzi na te pytania pojawiły się same z biegiem czasu. Powiedziała w pracy, że jest w ciąży i zrezygnowała z objęcia stanowiska, o które tak zawzięcie walczyła. 

 

W kwietniu 2010 roku urodziła śliczną córeczkę i poszła na urlop macierzyński. W jednej chwili wszystkie pytania znikły. Odpowiedź była jedna- nie będę zostawiała tej małej istoty na 10 godzin dziennie w dni robocze, a czasem też w weekendy. Nie zgadzam się. Pojawiały się kolejne wątpliwości: nie będę wracała do poprzedniej pracy, ale nie chcę też, żeby moim jedynym zajęciem było zajmowanie się dzieckiem, zresztą nie mogę sobie na to pozwolić. Co zatem dalej?"

 

 


 

 

To moja historia. Zaczynała się w czasach, kiedy w Polsce dopiero pojawiały się takie pojęcia jak "praca zdalna", "flexi-praca", a w telewizji startowała kampania reklamowa, której hasłem przewodnim była eurokobieta - czyli kobieta, która po zdobyciu pewnych umiejętności informatycznych może spokojnie pracować z domu, w elastycznych godzinach i łączyć pracę z wychowaniem dziecka. Pomyślałam sobie "to jest to!".  Ofert pracy zdalnej, nie związanej stricte z programowaniem było jak na lekarstwo. Zatem co dalej? 

 

Zaczęłam rozglądać się. Śledziłam informacje w mediach, żeby później, na ich podstawie, zrobić dokładniejszy research w internecie. Przeszukiwałam portale ogłoszeniowe. W końcu znalazłam swoją pierwszą klientkę. Mogłam pracować zdalnie, z domu, z dzieckiem obok.

 

Moją pierwszą klientką na usługi wirtualnej asystentki była Ola, behawiorystka zwierzęca, która potrzebowała wsparcia w prowadzeniu kalendarza spotkań i rozwoju sklepu internetowego z asortymentem dla zwierząt. Kolejnym klientem był przedstawiciel handlowy, który potrzebował wsparcia w prowadzeniu kalendarza spotkań. Następnie wspierałam 2 agencje badań rynku przeprowadzając pogłębione wywiady przez telefon - głównie z firmami, ponieważ z rynkiem B2B mam największe doświadczenie. 

 

Od września 2010 współpracowałam już z ogromem firm z przeróżnych branż. Ciągle się czegoś uczyłam i nadal uczę. Gdybym się na bieżąco nie rozwijała i nie poszerzała swojej wiedzy, to tak naprawdę bym się cofała i nie byłabym w stanie dobrnąć do tego miejsca, w którym jestem obecnie. Ani wspierać swoich klientów na takim poziomie, i z takim profesjonalizmem, z jakim chcę to robić.

 

Nie bez wpływu na to miał test Gallupa, który jakiś czas temu wykonałam. Więcej o filozofii testu i jego założeniach możesz przeczytać tu.

Pierwsza piątka moich wrodzonych talentów to: Relator, Learner, Responsibility, Arranger i Developer. Więcej o tym we wpisie: "5 pierwszych - uniwersalnych - talentów VA"

Pięknie to zestawienie - jednym zdaniem - podsumował coach Gallupa:

 

"Nawiązujesz bliskie relacje, wspierasz w rozwoju, lubisz się uczyć, organizujesz i jesteś odpowiedzialna.

Zestaw idealny, jak do Twojej roli wirtualnej asystentki".

 

Wspominam o zrobieniu tego testu, ponieważ jego wyniki dużo wyjaśniły i zmieniły w mojej drodze zawodowej. Szczerze polecam zrobienie tego testu każdemu, kto chce świadomie kroczyć swoją ścieżką zawodową. 

 

I wiesz co jeszcze Ci powiem?

Nigdy, przenigdy nie zmieniłabym swojej pracy. Żadne tantiemy nie byłyby w stanie zrekompensować mi emocji, które towarzyszą pracy z moimi klientami ani tej energii, która w wyniku tych współprac popycha mnie do ciągłego dalszego rozwoju i wychodzenia poza swoje strefy komfortu.

 

 

 

Sukcesów,

 

 

 

Opowiem Ci pewną historię
13 listopada 2016